Wakacje z książką. Dlaczego czytanie stało się pomysłem na podróż?
Niektóre książki pamiętamy razem z miejscami, w których je czytaliśmy. Powieść zabrana na grecką wyspę, kryminał przeczytany podczas deszczowego weekendu w górach, historia, od której nie mogliśmy oderwać się na plaży. Teraz wokół tej prostej przyjemności powstaje cały nowy rodzaj podróżowania.
Jest coś wyjątkowo przyjemnego w czytaniu na wakacjach. W domu zawsze znajdzie się coś pilniejszego: pranie, wiadomość, na którą trzeba odpowiedzieć, jeszcze jedna rzecz do załatwienia. Na wyjeździe łatwiej pozwolić sobie na luksus przeczytania stu stron bez przerwy. Można zamówić kolejną kawę, zmienić leżak na fotel w ogrodzie i przez kilka godzin nie interesować się niczym poza losami bohaterów.
Readaways — podróże wokół książek
Okazuje się, że nie jesteśmy jedynymi, którzy tak lubią spędzać czas. Expedia Group w raporcie Unpack ’26 wyróżnia trend określany jako readaways, czyli podróże organizowane wokół czytania, odpoczynku i spokojnego spędzania czasu. W badaniu Vrbo 91% ankietowanych podróżnych deklarowało zainteresowanie wyjazdami łączącymi te elementy. To nie znaczy, że dziewięć na dziesięć osób zamierza zarezerwować literacki retreat, ale pokazuje, jak atrakcyjna stała się sama idea takiego wypoczynku.[1]
Zainteresowanie widać również w internecie. Według danych przywołanych przez Expedia wyszukiwania na Pintereście dotyczące pomysłów na retreaty klubów książki wzrosły o 265%, a wzmianki związane z czytaniem w recenzjach obiektów Vrbo niemal się potroiły. Te liczby dotyczą konkretnych platform, ale dobrze ilustrują zjawisko, które wykracza poza tradycyjne wakacje z książką w walizce.[1]
Bo reading retreat to coś więcej niż wyjazd, podczas którego przypadkiem znajdujemy czas na lekturę. Tutaj książka staje się jednym z powodów podróży. Wyobraźmy sobie kilka dni w pięknym domu nad jeziorem, poranne śniadania, spacery, długie godziny czytania i wieczorne rozmowy o literaturze. Bez obowiązku uczestniczenia w każdej aktywności, bez napiętego programu i bez poczucia, że powinniśmy zwiedzać okolicę.
Czytać osobno, spotykać się wokół historii
W tym trendzie jest również ciekawy element społeczny. Czytanie kojarzymy zazwyczaj z samotnością, ale kluby książki od dawna pokazują, że literatura potrafi łączyć ludzi. Można przez pół dnia czytać osobno, a później spotkać się przy kolacji i rozmawiać o historiach, które każdy odebrał trochę inaczej. Wspólna pasja nie wymaga przecież nieustannego przebywania razem.
Nie bez znaczenia jest też rola mediów społecznościowych. BookTok i internetowe społeczności czytelnicze sprawiły, że książki znów stały się częścią kultury popularnej. Polecamy sobie powieści, pokazujemy domowe biblioteczki, organizujemy spotkania wokół ulubionych autorów. Wyjazdy literackie wydają się naturalnym rozwinięciem tych zainteresowań.
Przyjemność, której warto dać czas
A jednak najbardziej podoba mi się w nich coś innego. W świecie, w którym niemal wszystko zachęca nas do szybszego konsumowania treści, książka wymaga zatrzymania uwagi na dłużej. Nie można przewinąć rozdziału i oczekiwać, że zrozumiemy całą historię. Trzeba dać jej czas.
Oczywiście nie potrzebujemy specjalnego wyjazdu, żeby czytać. Można zabrać książkę do pobliskiego parku, kawiarni albo na własny balkon. Ale czasem zmiana otoczenia pomaga przypomnieć sobie o przyjemnościach, na które na co dzień zostawiamy zbyt mało miejsca.
Być może właśnie dlatego idea wakacji z książką wydaje się tak kusząca. Nie obiecuje spektakularnej przemiany, zdobycia nowej umiejętności ani odhaczenia kolejnego celu.
Obiecuje kilka dni, podczas których możemy bez wyrzutów sumienia robić coś tylko dlatego, że sprawia nam to przyjemność. Nawet jeśli przez większość czasu nie ruszamy się z fotela.
Źródło: [1] Expedia Group, Unpack ’26, trend Readaways, opublikowany w 2025 roku na sezon podróżniczy 2026.
