Dwie godziny w naturze. Dlaczego zaczynamy traktować las jak coś luksusowego?
Jeszcze niedawno najlepsza lokalizacja oznaczała bliskość wszystkiego. Dziś coraz częściej zachwyca nas miejsce, w którym nie ma prawie nic. Poza lasem, wodą, przestrzenią i możliwością spędzenia kilku godzin bez pośpiechu.
Kiedyś wybieraliśmy hotele w centrum miasta, blisko restauracji, sklepów i atrakcji. Dziś równie chętnie zapisujemy na Instagramie niewielki dom pośrodku lasu, hotel nad jeziorem albo pensjonat, z którego można wyjść prosto na górski szlak.
Co się zmieniło?
Przecież lasy, góry i jeziora były tutaj od zawsze. Nie odkryliśmy nagle, że przyjemnie jest spacerować wśród drzew.
Być może zmieniło się nie to, czego szukamy w naturze, ale to, od czego chcemy w niej odpocząć.
Świat, który nieustannie czegoś od nas chce
Większość naszego dnia składa się z rzeczy wymagających uwagi.
Wiadomości, powiadomienia, spotkania, decyzje, obowiązki. Nawet odpoczywając, często przeglądamy informacje, oglądamy filmy albo sprawdzamy, co robią inni.
Przyzwyczailiśmy się do ciągłego przetwarzania bodźców. Do tego stopnia, że zwykła cisza potrafi wydawać się czymś niezwykłym.
A potem wyjeżdżamy za miasto.
Nie ma wielkiego planu. Nie trzeba rezerwować stolika ani sprawdzać godzin otwarcia. Można wyjść na spacer, usiąść nad wodą albo wypić kawę, patrząc na drzewa.
I nagle okazuje się, że właśnie tego nam brakowało.
120 minut, które zwróciły uwagę naukowców
W 2019 roku na łamach „Scientific Reports” opublikowano badanie obejmujące niemal 20 tysięcy osób w Anglii.
Naukowcy sprawdzali związek między czasem spędzanym w naturze a deklarowanym zdrowiem i samopoczuciem.
Wyniki były interesujące: osoby spędzające w naturalnym otoczeniu co najmniej 120 minut tygodniowo częściej oceniały swoje zdrowie i dobrostan pozytywnie niż osoby, które nie spędzały w nim czasu.[1]
Co ważne, nie miało większego znaczenia, czy były to dwie godziny podczas jednego spaceru, czy kilka krótszych wyjść.
Badanie nie dowodzi, że dokładnie dwie godziny w lesie poprawią zdrowie każdej osoby. Pokazuje jednak wyraźny związek między kontaktem z naturą a tym, jak ludzie oceniają swoje samopoczucie.
A przy okazji przypomina o czymś prostym: nie zawsze potrzebujemy dalekiej podróży, żeby poczuć się lepiej.
Nie każda przyjemność musi być atrakcją
Współczesne podróżowanie przez długi czas opierało się na kolekcjonowaniu doświadczeń.
Zobaczyć więcej. Odwiedzić więcej miejsc. Spróbować wszystkiego, co polecają przewodniki.
Ale coraz częściej chcemy też wyjazdów, podczas których nie musimy niczego nadrabiać.
Porannego spaceru. Długiego śniadania. Książki czytanej na tarasie. Popołudnia nad jeziorem, które nie kończy się poczuciem, że powinniśmy robić coś ciekawszego.
To nie musi oznaczać rezygnacji z aktywności.
Można przecież przejść dwadzieścia kilometrów po górach, popływać kajakiem albo wybrać się na rower. Różnica polega na tym, że robimy to dla przyjemności, a nie po to, żeby maksymalnie wykorzystać każdą godzinę.
Natura jako część dobrego życia
Najciekawsze jest to, że kontakt z naturą coraz częściej przestaje być zarezerwowany wyłącznie na wakacje.
Szukamy zielonych tras do biegania, parków blisko domu, weekendowych wyjazdów poza miasto. Chcemy mieć gdzie spacerować, odpoczywać i spędzać czas z bliskimi.
To także zmienia nasze oczekiwania wobec miejsc, w których nocujemy.
Piękny widok, dostęp do szlaków, możliwość ćwiczenia na świeżym powietrzu czy zwyczajnego siedzenia w ogrodzie potrafią znaczyć więcej niż długa lista hotelowych atrakcji.
Nie dlatego, że wszyscy chcemy zamieszkać w lesie.
Po prostu coraz bardziej doceniamy możliwość wyboru między intensywnością miasta a spokojem natury.
Luksus, który nie musi dużo kosztować
Być może najbardziej przewrotne jest to, że jedne z najprzyjemniejszych doświadczeń są jednocześnie najprostsze.
Spacer po lesie. Kąpiel w jeziorze. Śniadanie na świeżym powietrzu. Kilka godzin bez sprawdzania telefonu.
Nie potrzebują specjalnego sprzętu, skomplikowanego planu ani wyjątkowej okazji.
Potrzebują czasu.
I może właśnie dlatego natura zaczyna wydawać nam się luksusem. Nie dlatego, że stała się trudniej dostępna dla wszystkich, ale dlatego, że coraz trudniej znaleźć nam chwilę, żeby naprawdę z niej korzystać.
