Dlaczego coraz chętniej kupujemy wspomnienia zamiast rzeczy?
Nowa torebka, piękny mebel czy wymarzony zegarek potrafią sprawić ogromną przyjemność. Ale jest coś interesującego w tym, że po kilku latach częściej opowiadamy o podróży do Włoch niż o rzeczy, którą kupiliśmy w podobnym czasie. Dlaczego niektóre doświadczenia zostają z nami na tak długo?
Doświadczenia, które zostają z nami
Zastanawiam się czasem, jak niewiele potrzeba, żeby wrócić myślami do konkretnego miejsca. Wystarczy zapach rozgrzanej słońcem ziemi, smak dobrej oliwy albo piosenka, której słuchaliśmy podczas wakacji. Nagle pamiętamy nie tylko miejsce, ale również atmosferę, ludzi, rozmowy i to, jak się wtedy czuliśmy. Z rzeczami jest trochę inaczej. Nawet jeśli bardzo nas cieszą, z czasem stają się częścią codzienności.
Psycholog Thomas Gilovich z Cornell University od lat bada zależność między konsumpcją a poczuciem szczęścia. W opublikowanym w 2015 roku przeglądzie badań, przygotowanym wspólnie z Amitem Kumarem i Lily Jampol, wskazał trzy powody, dla których zakup doświadczeń często przynosi większą satysfakcję niż zakup przedmiotów. Doświadczenia sprzyjają relacjom, stają się częścią naszej tożsamości i rzadziej prowokują bezpośrednie porównywanie się z innymi.[1]
To ostatnie wydaje mi się szczególnie interesujące. Łatwo porównać dwa samochody, dwa zegarki czy dwa mieszkania. Trudniej porównać weekend spędzony na trekkingu z tygodniem surfingu. Każde z tych doświadczeń ma wartość przede wszystkim dla osoby, która je przeżyła.
Więcej niż chwila zakupu
Nie oznacza to oczywiście, że przedmioty nie dają szczęścia. Dobrze zaprojektowany dom, ulubiony fotel czy rower, na którym spędzamy każdą wolną chwilę, mogą mieć ogromne znaczenie. Zwłaszcza kiedy pozwalają nam robić rzeczy, które kochamy. Chodzi raczej o to, że doświadczenia często dają coś, czego nie da się zamknąć w samym momencie zakupu.
Zaczynają działać jeszcze przed wyjazdem. Kiedy planujemy trasę, szukamy miejsca, wyobrażamy sobie pierwszą kawę na tarasie. Później przychodzi samo przeżycie, a po powrocie zostają historie, do których możemy wracać przez lata. Czasem nawet te niezbyt udane stają się najlepszymi anegdotami.
Wspomnienia tworzymy z ludźmi
Badania nad zakupami doświadczeń pokazują również, że ich znaczenie wiąże się z relacjami. W badaniu obejmującym 1523 studentów zakupy doświadczeń były powiązane z większym szczęściem po wakacjach wtedy, gdy pozytywnie wpływały na kontakty z innymi ludźmi. Samo wydanie pieniędzy na wyjazd nie wystarczało.[2]
To ważne rozróżnienie, szczególnie w świecie, w którym również doświadczenia zaczynamy traktować jak kolejne dobra do kolekcjonowania. Można przecież odwiedzić pięć krajów w ciągu miesiąca i niewiele z tych podróży zapamiętać. Można też spędzić trzy dni w niewielkim pensjonacie i wracać do nich myślami przez następne lata.
Być częścią miejsca, które odwiedzamy
Być może dlatego coraz bardziej interesują nas wyjazdy, podczas których nie jesteśmy wyłącznie obserwatorami. Chcemy gotować, tańczyć, ćwiczyć, poznawać lokalne zwyczaje, rozmawiać i próbować rzeczy, których wcześniej nie robiliśmy. Nie tylko zobaczyć miejsce, ale stać się na chwilę częścią tego, co się w nim dzieje.
I może właśnie to jest najciekawsze w doświadczeniach. Z czasem przestają być czymś, na co wydaliśmy pieniądze, a stają się częścią naszej historii.
Nie wszystkie rzeczy, które kupujemy, zostają z nami na długo. Ale niektóre chwile potrafią zostać na całe życie.
Źródła
Gilovich T., Kumar A., Jampol L., A Wonderful Life: Experiential Consumption and the Pursuit of Happiness, „Journal of Consumer Psychology”, 2015, 25(1), 152–165.
2. Yamaguchi M. i in.,
Experiential purchases and prosocial spending promote happiness by enhancing social relationships,
„The Journal of Positive Psychology”, 2016, 11(5), 480–488.
